W powszechnej opinii organizacja biegu kosztuje niewiele. Wystarczy postawić kilka płotków, bramę startu i mety, wydrukować numery i już! Nic bardziej mylnego! Organizacja profesjonalnej imprezy...


W powszechnej opinii organizacja biegu kosztuje niewiele. Wystarczy postawić kilka płotków, bramę startu i mety, wydrukować numery i już! Nic bardziej mylnego! Organizacja profesjonalnej imprezy biegowej to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Największe polskie maratony, choć dysponują już budżetami na poziomie kilku milionów złotych, to nadal nie mogą konkurować pod tym względem z czołowymi maratonami na świecie.
Co sprawia, że bieg kosztuje tak dużo?
Tak naprawdę impreza biegowa to bardzo złożone przedsięwzięcie. Na dodatek obarczone wysokim ryzykiem, bo na etapie planowania nawet doświadczeni organizatorzy mają problem z prawidłowym przewidzeniem wszystkich kosztów i przychodów. Przez kilka miesięcy przygotowań do imprezy wiele założeń może się okazać nierealnych do zrealizowania, a frekwencja może być dużo niższa niż zakładano.
„Choć trudno w to uwierzyć największe koszty na większości polskich biegów generują świadczenia socjalne dla uczestników takie jak np. medale czy koszulki. A to na polskich biegach już w zasadzie standard. Niektóre maratony jak np. Orlen Warsaw Marathon czy DOZ Maraton Łódź w ramach pakietu startowego oferują zawodnikom nie tylko markową koszulkę biegową, ale również plecak, czapeczkę z daszkiem, a nawet skarpety. To wydatek rzędu kilkuset tysięcy złotych!”
To jednak dopiero początek wydatków. W przypadku biegów ulicznych takich jak maratony istotną pozycją w budżecie są także koszty związane z wyłączeniem dróg z ruchu samochodowego. Wyspecjalizowane firmy za usługę obejmującą projekt i wdrożenie zmian organizacji ruchu żądają od 100 do 250 tysięcy złotych. Kolejne kilkaset tysięcy kosztuje dzierżawa terenu i wynajem niezbędnej infrastruktury takiej jak namioty, barierki, sceny czy ubikacje.
Bieg finansuje się z opłat startowych?
Stwierdzenie, że bieg finansuje się z opłat startowych można włożyć między bajki. Średnia cena biegu na 10 kilometrów w Polsce to 50 złotych, za półmaraton zapłacimy około 70 złotych, a za maraton około 100 złotych. Oznacza to, że przy frekwencji na poziomie 5000 osób przychody z tytułu opłat startowych to maksymalnie 500.000 złotych brutto. Jednak żeby osiągnąć taką frekwencję organizator musi wydać sporo na marketing i promocję.
„Organizatorzy nie ukrywają, że wpływy ze „startowego” stanowią w ich budżecie ok. 15-30 procent całości, i gdyby mieli organizować biegi tylko za te pieniądze, to zwyczajnie by się poddali. Brakujące 70 procent budżetu uzupełniają środki z dotacji publicznych (samorządy) oraz sponsorzy”
Dla porównania za udział w najsłynniejszym i największym na świecie maratonie nowojorskim trzeba zapłacić ponad 370 dolarów, a chętnych i tak nie brakuje. Przy frekwencji na poziomie 50.000 zawodnik tylko z opłat startowych inkasują prawie 19 mln dolarów!!! Poza tym czerpią zyski z turystyki sportowej, merchandisingu i całej gamy usług dodatkowych oferowanych maratończykom i ich bliskim.
W Berlinie za udział w maratonie płaci się 98 Euro, ale pod warunkiem, że zostanie się wcześniej wylosowanym! Za możliwość wzięcia udziału w losowaniu płaci się kolejne 6 Euro. Na 40.000 miejsc jest zwykle 60.000 chętnych.
Na dużym maratonie takim jak londyński czy paryski zawodnik nie może liczyć, że w pakiecie dostanie koszulkę technologiczną czy zdjęcia z mety gratis. Na te i inne usługi trzeba wydać kolejne dziesiątki Euro.
Czy w Polsce może powstać „markowa” impreza biegowa?
Nie ma co ukrywać, że przy budżetach, którymi dysponują polskie biegi, o nawiązanie rywalizacji ze światową czołówką będzie bardzo trudno. Pewnie wiele niezaznajomionych z tematem osób uzna, że kilka milionów budżetu to i tak dużo, a poza tym koszty organizacji maratonu w Polsce i np. w Niemczech są różne (na korzyść Polski).
To niestety nieprawda. Tak się składa, że koszt wyprodukowania koszulki na Maraton Warszawski i Berliński jest zbliżony. Podobnie jest z medalami, które notabene na maraton berliński były przez jakiś czas były produkowane w naszym kraju, o czym mało kto wie.
„Co to znaczy markowa impreza? Nawet najlepiej zorganizowana impreza bez właściwej oprawy i promocji nie ma szans na osiągnięcie statusu markowej, czyli takiej z którą mocno identyfikują się zawodnicy i lokalna społeczność. Wówczas możliwe jest robienie i zarabianie na takich usługach jak np. merchandising, czyli na produkcji limitowanej serii odzieży z logo imprezy. Na największych, światowych maratonach to istotna pozycja po stronie przychodów i zysków”.
Osobny tematem są nakłady na promocje. Ta w przypadku zdecydowanej większości polskich biegów ma bardzo ograniczony zasięg i jest oparta głównie na internecie. Wprawdzie wszystkie duże imprezy mają już stronę internetową dostępną w co najmniej dwóch wersjach językowych i profile w mediach społecznościowych, ale pozostała aktywność reklamowa jest bardzo skromna. Tylko kilka biegów może sobie pozwolić na zakup czasu antenowego w telewizji publicznej (tak za to też się płaci!), bo to wydatek rzędu kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych.
Podstawowa kampania outdoorowa obejmująca kilkadziesiąt nośników na ulicach to kolejne wydatek rzędu około 50.000 złotych. A na przykład bezpłatne treningi przygotowawcze są bezpłatne dla uczestników, a nie dla organizatora, który musi zapłacić trenerom :)
Ile osób potrzeba do zrobienia imprezy biegowej?
Maratony w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu organizuje stały, kilkunastoosobowy zespół utrzymywany przez samorządy, działający w ramach instytucji powołanych do zarządzania obiektami sportowymi w tych miastach. Prywatni organizatorzy na taki luksus już nie mogą sobie pozwolić. U nich „etatowcy” to zazwyczaj od 3 do 7 osób.
Jednak na czas eventu zespół organizacyjny powiększa się nawet to 60 osób. Te pozostałe osoby to tak zwani wolni strzelcy, którzy pracę przy organizacji imprez godzą z innymi zawodowymi obowiązkami. Wynagrodzenia zespołu organizacyjnego pochłaniają od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych, ale organizatorzy i tu zgodnie podkreślają, że nikt, kto działa w tej branży nie może liczyć na kokosy.
Zespół organizacyjny to tylko wierzchołek góry. Przy największych imprezach biegowych w Polsce pracują również setki wolontariuszy i dziesiątki pracowników firm podwykonawczych. Wbrew pozorom to także generuje koszty. Wprawdzie wolontariusze nie pobierają wynagrodzenia, ale ich wyżywienie i pakiet wolontariacki to także wydatki po stronie organizatora.
Reasumując zorganizowanie imprezy biegowej w wielkim mieście wiąże się z dużymi kosztami, a obiegowa opinia o tym, że organizatorzy „żyją z biegaczy” nie jest do końca zgodna z faktami. Choć oczywiście żadna impreza biegowa bez biegaczy nie odniesie sukcesu.